22 czerwca

Ile kosztuje aparat ortodontyczny?

  To pytanie zadaje sobie chyba każdy, kto zastanawia się nad jego założeniem. Koszt samego, stałego, aparatu waha się od ok 1800zł do nawet 8000zł za jeden łuk (tzn. np. za samą górę), w zależności od tego, z czego jest zrobiony, co przekłada się przede wszystkim na widoczność aparatu. Ja zapłaciłam 2200zł za łuk- jest to cena obejmująca wszystkie elementy aparatu oraz jego założenie i była to najtańsza, ale też najbardziej widoczna wersja tego ustrojstwa, jaką miałam do wyboru u mojego ortodonty (nie zależało mi na dyskrecji, ale kocham pieniądze, więc nie zastanawiałam się długo). Należy wziąć pod uwagę to, że cena mojego aparatu była o 200zł za łuk wyższa, niż standardowo, a to dlatego, że aparat jest przedłużany. Oznacza to, że jest zamocowany także na ostatnich zębach (w moim przypadku siódemkach)- nie w każdym przypadku tak jest, to sprawa indywidualna. Tak więc odpowiedź na powyższe pytanie, to w moim przypadku 4400zł brutto za oba łuki. Nie jest to jednak oczywiście pełna informacja, bo na łączny koszt aparatu ortodontycznego składa się znacznie więcej rzeczy, aniżeli sam aparat. Poniżej rozpisałam wszystkie koszty związane z aparatem na zęby, jakie do tej pory poniosłam- UWAGA! wliczam w koszty wszystkie pieniądze, które wydałam z powodu aparatu, czyli takie, których nie wydałabym, gdybym nie chciała go zakładać.
Dla mnie, koszty pojawiły się na długo przed drutami na zębach. Można je podzielić na trzy grupy, zgodnie z etapami, przez które przechodziłam i pierwsze z nich były związane z usunięciem ósemek. Tak naprawdę nie wiem, czy powinnam liczyć, że wszystko zaczęło się od wizyty u stomatologa, o której pisałam TU, czy od innej, która miała miejsce później i wynikała z tego, że jedna z ósemek zaczęła mi się mocno wyrzynać, przez co tydzień chodziłam z bólu po ścianach, a w końcu zgłosiłam się do lekarza. Uznajmy, że ta druga była kamykiem wywołującą lawinę, tak więc pierwszy etap przygotowań to:
  1. wizyta kontrolna u stomatologa, na której wykonał zdjęcie RTG jednego zęba, zalecił usunięcie ósemki oraz dał skierowanie na zrobienie pantomografu: 140zł
  2. zdjęcie RTG pantomograficzne (na potrzeby ekstrakcji ósemek- korzystałam z jednego zdjęcia przy usuwaniu czterech zębów): 80zł
  3. ekstrakcja ósemek poprzez wyrwanie: 400zł (2 zęby po 200zł)
  4. chirurgiczna ekstrakcja ósemek: 800zł (2 zęby po 400zł)
  5. leki przeciwbólowe, antybiotyki oraz preparaty osłonowe stosowane po czterech ekstrakcjach: ok 200zł
Podsumowując, łączny koszt ekstrakcji ósemek wyniósł, w moim przypadku, 1620zł. Niektórzy na pewno uznają, że nie jest to koszt bezpośrednio związany z aparatem i nie powinnam go wymieniać, bo mogłam na tym poprzestać i aparatu nie zakładać, ale z drugiej strony, moje zęby były mocno stłoczone, a ósemki wyrzynały się nie tak, jak należy, więc ich usunięcie było konieczne przed założeniem aparatu. Uważam, że żeby się nie oszukiwać zdecydowanie powinnam uwzględniać ten fragment mojej drucianej historii mówiąc o kosztach, jakie poniosłam.
Kolejne koszty, to dalsze przygotowania do założenia aparatu, czyli:
  1. pierwsza konsultacja u ortodonty przed założeniem aparatu: 100zł
  2. gipsowe wyciski zębów (wiecie, to taki gipsowy model szczęki): 100zł
  3. zdjęcia RTG pantomograficzne oraz cefalometryczne: 140zł
  4. analiza (chodzi tu o przeanalizowanie wycisków oraz zdjęć przez ortodontę i ustalenie planu leczenia): 100zł
  5. druga konsultacja, na której omawiany jest plan leczenia oraz dopełniane są niezbędne formalności: 100zł
  6. leczenie wszystkich zębów, które tego wymagały: 0zł (W moim przypadku leczenia wymagał jeden ząb i zrobiłam to na NFZ*.)
  7. wymiana starych plomb: 0zł (Nie wymieniłam żadnej, bo się bałam. Wiem, to głupie, ale kto powiedział, że jestem rozsądna?)
  8. założenie separatorów: 150zł
Drugi etap, to kolejne 690zł, a więc łącznie już 2310zł. Już mnie boli głowa, ale to nie wszystko, więc jedziemy dalej- założenie i użytkowanie aparatu:
  1. założenie aparatu na górny łuk: 2200zł
  2. konsultacja po ok 4 tygodniach od założenia aparatu połączona ze zmianą ligatur: 150zł
  3. zakup specjalnych końcówek do elektrycznej szczoteczki do zębów: 23zł
Założenie i użytkowanie górnej części aparatu to koszt 2373zł, a więc dotychczas całkowity koszt założenia aparatu na zęby wyniósł 4683zł i oczywiście to nie koniec. W najbliższym tygodniu czeka mnie:
 9. założenie separatorów na dolny łuk: 150zł
 10. założenie aparatu na dolny łuk: 2200zł
11. wyciąg zewnątrzustny: 400zł
Co podbije koszty o kolejne 2750zł i tym samym podniesie łączny koszt aparatu na zęby do 7433zł, ale za to zakończy serię wysokich kosztów, aż do momentu ostatecznego zdjęcia aparatu, a przynajmniej mam taką nadzieję. Po drodze może się okazać, że konieczne będzie usunięcie dodatkowych zębów (jeśli tak, to będą to u mnie górne czwórki i dolne piątki), co wygeneruje koszty w postaci ekstrakcji, ale też zdejmowania i powtórnego zakładania aparatu. Muszę też brać pod uwagę wizyty kontrolne, które będę miała co 4 tygodnie i podejrzewam, że każda będzie kosztowała 150zł- później cena raczej się nie zmieni, ale możliwe, że częstotliwość spadnie do 6, a w ostatnim etapie być może nawet 8 tygodni, co zniweluje koszty. Wolę jednak na razie nie spekulować, bo wszystko zależy od postępów.

  Wiele osób zastanawia się, czy koszt aparatu ortodontycznego można rozłożyć na raty- w moim przypadku nie. Moja ortodontka umożliwia rozbicie zapłaty za każdy łuk na dwie transze, przy czym pierwsza połowa jest płatna przy zakładaniu separatorów, a druga samego łuku, a więc jest to odstęp jednego tygodnia. To, czy można rozłożyć płatność za aparat, zależy jednak od konkretnego ortodonty, więc warto o to zapytać na pierwszej wizycie, a jeśli jest to dla Was kluczowe, to już podczas rejestrowania się na wizytę. Jeśli nie macie odłożonej odpowiedniej kwoty, a ortodonta nie umożliwia płatności ratalnej, to raczej bez sensu na razie się z nim umawiać- lepiej najpierw odłożyć wymaganą sumę.
Koszty związane z leczeniem ortodontycznym, jak wszystkiego innego, są uzależnione nie tylko od przypadku konkretnej osoby i korygowanej wady, ale też od lokalizacji i czasu. Kilka lat temu ceny były inne niż teraz- niektóre rzeczy/usługi na szczęście tanieją, ale inne wręcz przeciwnie. Wszystkie powyższe koszty poniosłam w latach 2016-2018 w Bydgoszczy (korzystam z usług fantastycznej Emilii Szpindy, której gabinet mieści się na Glinkach).

*) Wszystkim mieszkańcom Bydgoszczy i okolic polecam przychodnię Gryf-Med (ul. Wojska Polskiego 46)- byłam tam na wizycie na przełomie marca i kwietnia tego roku- przyjmowały tam wówczas dwie dentystki, ja byłam u Pani Ewy Borowskiej, która jest absolutnie najlepszym dentystą, z jakim miałam do czynienia. W przychodni można zarejestrować się na wizytę tylko na dany dzień i tylko na NFZ- przychodnia nie rejestruje "na termin" i nie przyjmuje prywatnie. Byłam tam kilkukrotnie i nie widziałam kolejek do dentysty, a przy tym poziom usługi był baaaardzo wysoki. Np. Pani Borowska leczyła mi ząb bez znieczulenia i poziom bólu był mniejszy, niż na wcześniejszych wizytach u innych lekarzy, a zawsze dotychczas dostawałam znieczulenie. Dodatkowo Pani Ewa usunęła mi kamień (też bezboleśnie i bez przykrych uszkodzeń dziąseł), a cała wizyta trwała ok 30 minut.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się w komentarzu Twoim zdaniem na temat tego, co napisałam, Twoimi doświadczeniami czy pytaniami- zapraszam do dyskusji :)

Copyright © 2016 Swojemu po , Blogger