27 lipca

Wyciąg zewnątrzustny vel korektor do tyłozgryzu, czyli wszystko, co warto wiedzieć o headgearach

    Wpis jest częścią cyklu opisującego moje doświadczenia z noszeniem aparatu oraz wskazówki dla przyszłych i początkujących aparaciarzy. Tu znajdziesz listę wszystkich wpisów z tej serii- miłej i owocnej lektury.

     Oprócz krzywych zębów, mam też tyłozgryz, czyli wadę, polegającą na tym, że dolne zęby są zbyt mocno cofnięte w stosunku do górnych. Jedną z cech, świadczącą o tyłozgryzie, jest takie ustawienie zębów, że przy zagryzaniu, górne całkowicie (lub prawie całkowicie) zasłaniają dolne. Wygląda to tak:
     Jest kilka rodzajów tyłozgryzu, szczerze mówiąc, nie wiem, który z nich mam (co za ignorancja...), ale niezależnie od rodzaju i szczegółów tej wady, wpływa ona na rysy twarzy. Charakterystyczne dla tyłozgryzu jest, między innymi, wywinięcie lub cofnięcie dolnej wargi, ale też pogłębienie bruzdy wargowo-bródkowej. To ostatnie było dla mnie drobnym kompleksem i nawet nie zdawałam sobie sprawy z czego wynika. Bardzo się ucieszyłam, kiedy dowiedziałam się, że to wada zgryzu jest przyczyną i że w związku z tym, prawdopodobnie pozbędę się i tego kompleksu przy okazji prostowania zębów. Chodzi o bruzdę zaznaczoną na poniższym zdjęciu strzałką- po zakończeniu leczenia zobaczymy, czy coś w tym fragmencie mojej twarzy się zmieniło:

 

    Po co stosuje się wyciąg zewnątrzustny?

    Jako rozwiązanie problemu tyłozgryzu, moja ortodontka zaproponowała wyciąg zewnątrzustny, którego zadaniem jest przesunięcie całej szczęki lub (tak, jak w moim przypadku) tylko tylnych zębów jeszcze bardziej w tył, a także, w zależności od potrzeb, ich skrócenie lub wydłużenie. To, czy wyciąg zadziała skutecznie, jak bardzo i jak szybko zależy w największym stopniu od pacjenta i tego, jak współpracuje z ortodontą, a jeszcze bardziej z samym korektorem :)

 

    Jak wygląda wyciąg zewnątrzustny?

    Hedgear to dodatkowe narzędzie, które dopina się do aparatu, co można łatwo zrobić samodzielnie. Jest kilka rodzajów wyciągów- mój to tzw. niski, czyli karkowy. To, jaki wyciąg najlepiej się sprawdzi w danym przypadku, ocenia lekarz na podstawie zdjęć RTG. Na tej samej podstawie szacuje, jak długo konieczne będzie noszenie tego ustrojstwa oraz ile godzin dziennie dany pacjent powinien używać korektor, żeby uzyskać odpowiednie rezultaty. Wyciąg zewnątrzustny karkowy składa on z dwóch części:
  • metalowego łuku twarzowego - na poniższym zdjęciu po prawej stronie; łuk twarzowy składa się z kolei z łuków wewnątrzustnego (to ten mniejszy, wewnętrzny łuk) i zewnątrzustnego (analogicznie- większy, biegnący po zewnętrznej);
  • opaski karkowej - na poniższym zdjęciu po lewej- to ten niebieski element.
Obie te części łączy się za pomocą elastycznych naciągów przymocowanych na stałe do opaski karkowej. Elastyczne naciągi wyposażone są w otwory, dzięki którym można regulować siłę naciągu, co widać z kolei na powyższym zdjęciu.

 

    Jak założyć wyciąg zewnątrzustny?

    Wyciąg zewnątrzustny bardzo łatwo można samodzielnie zamontować w aparacie- wystarczy elementy zaznaczone na poniższym zdjęciu czerwonymi okręgami włożyć w rurki przymocowane do pierścieni założonych na tylne zęby (w moim przypadku na szóstkach). Ważne, żeby wygięcie, które jest widoczne na zdjęciu tuż nad prawym czerwonym kółkiem było skierowane ku górze, a nie w dół oraz żeby przy zakładaniu, poruszać łukiem twarzowym na boki, a nie pionowo (może wówczas dojść do wygięcia części korektora).
    Oczywiście ortodonta, dając Ci wyciąg, dokładnie wyjaśni i pokaże jak to robić. Ponadto dopasuje wyciąg do Twojej szczęki, odpowiednio doginając elementy headgeara, oraz dobierze siłę naciągu i powie Ci, na które oczko zapinać korektor. Pamiętaj, żeby zawsze zakładać i zdejmować wyciąg zgodnie z instrukcją lekarza, a jeśli masz jakikolwiek problem z założeniem lub ściągnięciem headgeara, to nie rób nic na siłę, tylko skontaktuj się ze swoim ortodontą.

 

    Ile godzin dziennie trzeba nosić wyciąg zewnątrzustny i czy jest to uciążliwe?

    W zależności od przypadku, wyciąg nosi się od kilku do kilkunastu godzin dziennie, codziennie. Ortodontka zaleciła mi noszenie tego "kagańca", jak to określili niektórzy (pozdrowienia dla mojego Patryka), nawet 16 godzin dziennie. Na co dzień noszenie korektora nie jest uciążliwe, ale ze względów bezpieczeństwa zabronione jest uprawianie sportu z założonym wyciągiem, więc po prostu go zdejmuję, kiedy idę pobiegać. Ściągam go też kiedy wychodzę z domu (nie dosłownie, bo kiedy poruszam się w obrębie mojej posesji, to oczywiście wyciąg mam założony), bo nie jestem gotowa na to, żeby pokazywać się w tym publicznie. Można oczywiście pić z założonym headgearem, choć trzeba się tego nauczyć (łatwo można się oblać, na początku piłam więc przez słomkę) oraz jeść bardzo miękkie i delikatne rzeczy. Ja na przykład zakładam wyciąg zaraz po umyciu zębów po obiedzie, noszę go aż do kolacji i znowu zakładam po umyciu zębów. W międzyczasie, na podwieczorek, zdarza mi się przegryźć miękkie owoce, takie jak banan, maliny, arbuz czy brzoskwinia, bez zdejmowania wyciągu. Ale konieczność noszenia wyciągu przez 16 godzin dziennie wymusza na mnie także spanie w nim, co jest o tyle korzystne, że w nocy nasz organizm się regeneruje, a jeśli jest jeszcze młody to także intensywnie rośnie, a więc headgear działa wówczas najmocniej. Wracając do spania- wyciąg zewnątrzustny mam już około czterech tygodni, ale wciąż nie mogę przyzwyczaić się do spania w nim. Trzeba spać albo na plecach, albo na boku, ale tak, żeby nie opierać o poduszkę tej części głowy, gdzie przebiegają elementy korektora. Mimo, że mam bardzo miękką poduszkę i tak czuję, że uciska na wyciąg, jeśli kładę na niej całą głowę- jest to niekomfortowe i czuję, że mogłoby uszkodzić wyciąg, a nawet cały aparat. Tak więc, co wieczór, najpierw długo próbuję ułożyć się tak, żeby wyciąg był bezpieczny, a jednocześnie było mi wygodnie, a później, kiedy już zasnę i tak nie śpię tak mocnym snem jak dotychczas i budzę się kilkukrotnie w ciągu nocy. To dlatego, że cały czas boję się, że coś uszkodzę, albo zrobię sobie krzywdę i jest mi niewygodnie. Ponadto większość nocy kończy się tym, że przebudzam się nad ranem, jakąś godzinę-dwie przed budzikiem, i na wpół śpiąc zdejmuję korektor, za każdym razem półprzytomnie tłumacząc się, sama przed sobą, że przecież przespałam w tym prawie całą noc, więc mogę sobie pozwolić na 1-2 godziny porządnego snu bez tego dziadostwa.
    Noszenie wyciągu, oprócz niewygody podczas spania, niesie za sobą jeszcze kilka niedogodności:
  • wzmożone ślinienie- praktycznie od początku noszenia korektora, moje ślinianki robią nadgodziny i produkują znacznie więcej śliny niż dotychczas. Jest to dla mnie zrozumiałe, bo przecież trzymam w ustach jakieś obce ciało, ale drażni mnie to zwłaszcza przed zaśnięciem. Ble.
  • trudności z mówieniem- może trudności to zbyt duże słowo, ale muszę bardzo się pilnować, żeby mówić wyraźnie- bardzo często kiedy mówię spontanicznie nikt mnie nie rozumie, ale na szczęście jest tak tylko kiedy noszę wyciąg.
  • podrażnienia- przez pierwszych kilka dni, wyciąg podrażniał mi kąciki ust oraz fragmenty skóry kawałeczek obok warg. Na szczęście utrzymywało się to nie dłużej niż półtora tygodnia (stosowałam w tym czasie na te miejsca tłusty krem zamiennie z maścią na zajady "Lips" od Pharmacy Laboratories).
  • szczękościsk- pojawił się u mnie po ekstrakcji ósemek, później o nim zapomniałam, ale wrócił jak tylko zaczęłam używać wyciągu. To po prostu bezwiedne, mocne zaciskanie szczęk. Najczęściej zdarza mi się to w nocy oraz rano i wieczorem- muszę wówczas się pilnować i skupiać na niezagryzaniu zębów. Może ktoś z Was ma na to jakiś patent?

    Czy noszenie wyciągu boli? 

    Tak, jak sam aparat, tak i headgear nie boli na początku (przez pierwsze chwile po założeniu) czy przy zakładaniu, ale działa na zęby, które przesuwając się mogą boleć. W moim przypadku było tak, że przez pierwsze 3 tygodnie zęby zaczynały mnie pobolewać po kilku godzinach w korektorze oraz bolały jak tylko go zdjęłam, bo zęby, "czując" zwolnienie nacisku od razu chcą wrócić na pierwotne miejsce. Nie był to jednak intensywny ból, raczej dyskomfort lub lekki ból- z pewnością nie wymagał brania leków, które by go przytępiły. Aktualnie, po około czterech tygodniach noszenia wyciągu zęby chyba już się nieco przyzwyczaiły i dolegliwości bólowe są znacznie słabsze. Ponadto czuję, że jestem gotowa zwiększyć siłę naciągu- prawdopodobnie będzie to skutkowało tym, że znowu działanie wyciągu zacznie powodować delikatny ból.

 

    Jak dbać o wyciąg zewnątrzustny?

    Opaskę karkową można prać z użyciem delikatnych środków piorących jak tylko jest taka potrzeba. Natomiast łuk twarzowy należy myć codziennie szczoteczką i pastą do zębów. W czasie, kiedy wyciąg nie jest założony, należy przechowywać go w suchym, czystym miejscu, w taki sposób, żeby nie uległ uszkodzeniu ani odkształceniu (nie odkształci się tak łatwo, ale jeśli zasypiesz go stertą książek, albo położysz na nim inne ciężkie przedmioty to różnie bywa). Czyli najlepiej w suchym woreczku na równej półce, do której nie mają dostępu dzieci i nieostrożni dorośli. Poza tym, wyciąg koniecznie trzeba zabierać na każdą wizytę u ortodonty, żeby mógł on sprawdzić, czy nie wymaga poprawienia (dogięcia) i ewentualnie mógł to od razu zrobić, ale też żeby sprawdził czy nie trzeba zmienić siły naciągu korektora.

 

    Ile kosztuje wyciąg zewnątrzustny?

    Jak już wspominałam, wymieniając wszystkie koszty związane z aparatem ortodontycznym, za korektor płaci się dodatkowo - jego cena nie jest wliczona w cenę samego aparatu. Jest to koszt kilkuset złotych w zależności od rodzaju wyciągu oraz miasta- ja zapłaciłam 400zł (moja ortodontka ma gabinet w Bydgoszczy).

                                                                                     
    Uff... no to chyba wyczerpałam temat. Gdybym jednak coś pominęła, to poniżej znajdziesz pole do komentowania- daj znać co jeszcze Cię w tym temacie nurtuje, a na pewno odpowiem :)


PS. Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapraszam do lektury pozostałych moich wpisów na temat aparatu ortodontycznego oraz do polubienia profilu bloga na Facebooku- dzięki temu będziesz na bieżąco z nowymi wpisami. Do zobaczenia na FB! 

2 komentarze:

  1. Moja siostra jako dziecko miała tyłozgryz, ale ponieważ został wcześnie wykryty to chyba sam aparat na zęby zakładany tylko na noc był wystarczający, by to naprawić - takiego czegoś zdecydowanie na oczy nie widziałam.
    Tak z "ciekawostek" - tyłozgryz w przypadku większości ras psów jest wadą dyskwalifikującą z rozmnażania ich, chociaż można ją sztucznie naprawić (jak u ludzi, 10 lat temu w Polsce zajmował się tym jeden weterynarz). Niemniej, jeśli mamy rasy z krótkim pyskiem, jak np. shih-tzu to taki zgryz jest normą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie podobno u dzieci to standard, że aparat zdejmowany wystarczy, żeby wyleczyć pewną liczbę wad zgryzu, ale ze względu na to, że jestem już starą babą, to niestety u mnie nie wchodziło to w grę. Poza tym i tak mam, tzn. miałam, bardzo krzywe zęby i z tym już zdejmowany by sobie nie poradził raczej :)
      Fajna nisza, ta ortodoncja zwierzęca- szkoda, że nie wiedziałam o tym wybierając kierunek studiów. Uwielbiam psy, ale o tym nie wiedziałam. Dzięki za ciekawostkę- przyda się jak będę kiedyś rozważać kupno szczeniaka :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się w komentarzu Twoim zdaniem na temat tego, co napisałam, Twoimi doświadczeniami czy pytaniami- zapraszam do dyskusji :)

Copyright © 2016 Swojemu po! , Blogger