29 sierpnia

Janusz Andrzej Zajdel - Cylinder van Troffa (audiobook; recenzja)

    Nie zamykam się w ramy jednego-dwóch gatunków literackich. Czytam różne rzeczy z różnych powodów, ale dwa najważniejsze to chęć doznawania nowych literackich bodźców oraz nuda. Nuda sprawia, że lubię się zaskoczyć, a czytając powieści jednego nurtu o zaskoczenie raczej trudno. Poza tym, dobieram lektury do nastroju. I tym razem padło na coś, co podnosi ciśnienie, ale w pozytywnym sensie- dobra fantastyka na takie okazje nie jest zła (choć uprzedzam, że specem od tego gatunku nie jestem).
    XXIII wiek. Grupa kosmonautów, wracając z ogromnym opóźnieniem z międzyplanetarnej misji ląduje na Księżycu, gdzie żyją ziemscy osadnicy. Zniechęcają oni podróżników do powrotu na Ziemię tłumacząc, że panują tam warunki niekorzystne do życia, ale nie chodzi o skażenie wód czy atmosfery, ale o zdegenerowanych ludzi tam mieszkających. Jeden z "kosmaków" ucieka jednak z Księżyca. To, co zastaje na Ziemi mogłoby zdawać się utopią- samowystarczalne, zautomatyzowane miasta zapewniają ludziom wszystko, co potrzebne do życia do tego stopnia, że nikt nie musi pracować, a mimo to, nikomu niczego nie brakuje. Jednak to, co brzmi tak świetnie w praktyce wygląda zupełnie inaczej. Okazuje się, że z powodu grożącego Ziemi przeludnienia podjęto szereg, zgubnych w skutkach, działań. Na tle dystopijnego obrazu przyszłości ludzkości Zajdel osadza wątek romantyczny- kosmonauta musi w zdegenerowanym świecie znaleźć kobietę, która miała czekać na niego w tytułowym cylindrze, którego zadaniem miało być uchronienie kochanków od skutków paradoksu bliźniąt.
    Zanim przejdę do treści, słowo na temat wydania- sięgnęłam po "Cylinder van Troffa" w wersji audio i nie żałuję. Jest to powieść szkatułkowa, w której występuje aż trzech narratorów i wydawca na szczęście postawił na nadanie każdemu z nich głosu innego lektora. Każdy z tych trzech głosów jest przyjemny, melodyjny i buduje odpowiedni nastrój- Łukasza Nowickiego mogłabym słuchać w nieskończoność i naprawdę żałuję, że Zajdel nie rozbudował "Cylindra..." do rozmiarów pięciuset stronicowego tomiszcza. Spodobało mi się dodanie do nagrania nastrojowej muzyki na początkach i końcach poszczególnych partii tekstu, ale już dodatkowe dźwięki (na przykład dzwonka kiedy jest o nim mowa w tekście) nie, zwłaszcza, że momentami się one pojawiały, a innym razem nie było ich przez dłuższy czas, tak, jakby zapomniano o tej koncepcji.
    Zwykle zaczynam od pozytywów, by o tym, co mi się nie podobało pisać przed samym podsumowaniem- dziś jednak odwrócę regułę. Otóż, dostrzegłam kilka kwestii czy problemów, które można było rozwiązać szybciej i to w bardzo prosty sposób- UWAGA SPOILER, np. kiedy główny bohater spotyka na ulicach miasta robota wykonującego wszystkie polecenia ludzi, mógł już wówczas zapytać go o drogę do starego budynku uniwersyteckiego oraz zadać dręczące go pytania- najwyżej nie uzyskałby odpowiedzi. O kwestię kobiet mógł zapytać tego samego robota lub zapytać o to pierwszego człowieka, z którym się skontaktował. Przykładów można wymienić kilka KONIEC SPOILERA. Zastanawiałam się również nad tym jak to możliwe, że społeczeństwo żyjące wcześniej, zgodziło się bez większych problemów na wdrożenie tak radykalnych środków kontroli rozwoju populacji (UWAGA SPOILER- środkiem zaradczym było zablokowanie możliwości rozmnażania u wszystkich ludzi i przyznawanie aktywatora tylko wybranym- KONIEC SPOILERA)- doszłam jednak do wniosku, że można to wyjaśnić wprowadzeniem do atmosfery lub wody pitnej odpowiednich substancji psychoaktywnych, pozwalających na manipulowanie społeczeństwem. UWAGA SPOILER- Uważam też, że kolejny krok, a więc ograniczenie liczby urodzeń dziewczynek do ok 1% wszystkich urodzeń o wiele bardziej przyspieszyłoby zagładę, ale mogę się mylić.- KONIEC SPOILERA
    Poza tym jednym małym minusikiem, jest cała masa plusów. "Cylinder van Troffa" to podniecająca, trzymająca w napięciu powieść rozbudzająca wyobraźnię, ale i przerażająca. Zajdel przedstawił wizję tego, do czego może zmierzać ludzkość i choć książka została po raz pierwszy wydana w 1980 roku, to jednak do dziś pozostaje aktualna. Pomysły autora nadal wzbudzają zaciekawienie, są intrygujące i innowacyjne, a kreatywność Zajdla godna podziwu. Na wielki szacunek zasługuje również to, że "Cylinder..." jest powieścią wielowarstwową- autor nie skupił się jedynie na wizji przyszłości opisując futurologiczne rozwiązania techniczne. Mamy tu analogie do systemów politycznych, rozważania na tematy społeczne, gospodarcze, ale też problemy natury egzystencjalnej i romantycznej. Ach! Czego tu nie ma! I nie piszę tego z ironią- wręcz przeciwnie, jestem pełna podziwu dla kunsztu Zajdla, wszak był człowiekiem nauki, a wykazywał się fenomenalnym talentem oratorskim. Nie tylko treść jest świetna, ale i forma- "Cylinder..." to powieść szkatułkowa. Kompozycja naprawdę mi się podoba- nadaje autentyczności i dynamizmu całości, wzbudza zaciekawienie i zachęca do zgłębienia tej historii. Dodatkowo zakończenie tej powieści jest chyba najbardziej pomysłowym i ryjącym banię, z jakim się spotkałam. Jest po prostu mega. To wszystko sprawia, że w ogóle nie dziwi mnie fakt, że książka została nagrodzona w roku wydania przez Ministra Kultury i Sztuki. Ponadto w "Cylindrze..." można dostrzec wiele nawiązań do innych dzieł kultury, nie sposób nie zauważyć też podobieństw między tą powieścią a "Wehikułem czasu" Wellsa.
    Mogłabym tak pisać i pisać i rozpływać się w zachwytach, ale zamiast tego, napiszę jeszcze tylko, żebyście po prostu sami sięgnęli po tę powieść- niezależnie czy w formie tradycyjnej, czy audio, ale koniecznie sięgnijcie, bo to prawdziwa uczta dla każdego bibliofila.

Janusz Andrzej Zajdel: Cylinder van Troffa, Aleksandria, 2010; 7 godzin 4 minuty



Recenzja bierze udział w wyzwaniu czytelniczym "Grunt to okładka"

10 komentarzy:

  1. Trzeba wziąć pod uwagę czasy , w których pisana była ta książka, ponieważ temat przeludnienia Ziemi był wówczas na topie głownie przez popularność teorii Paula Ehrilcha, który wieszczył już od 1968 roku w książce "Population Bomb" , że nasza planeta jest przeludniona i do końca lat 70. na świecie zostanie miliard ludzi.

    Było to wówczas tak popularne , że nawet Kościół Katolicki zgodził się na debatę w kwestii kontroli urodzin (bodajże papież Jan XXIII dał do tego sygnał). I chociaż życie szybko zweryfikowało te obawy to sam Ehrlich do dziś idzie w zaparte i głosi swoje androny, mimo tego,że wytknięto mu błędy niemal na każdym polu tej kwestii( ekonomicznym, biologicznym, fizycznym itp., itd.)

    A co do tego, że maszyny kiedyś będą wykonywały za nas pracę, to może się okazać, że będzie to znacznie szybciej niż przewidywał Zajdel, bo postęp technologiczny jest coraz bardziej niesamowity i to mimo wielu kłód rzucanych temu procesowi przez wielu ludzi(w szczególności tych rządzących).

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... Biorąc pod uwagę uwarunkowania historyczne, to faktycznie w obliczu masowej paniki czy histerii związanej z zagrożeniem przeludnienia ludzie mogliby zupełnie inaczej zareagować na środki, jakie opisywał Zajdel. Choć z drugiej strony, natura ludzka jest taka, że zgadzamy się na wiele, dopóki nie dotyczy to bezpośrednio nas.

    A jeśli chodzi o automatyzację procesów pracy, to też jestem zdania, że te futurystyczne wizje mogą zostać wcielone w życie szybciej. Poza polityką to też kwestia gospodarcza czy finansowa- w Polsce nadal bardziej opłaca się zatrudniać ludzi niż kupić automaty i dostosować do nich produkcję czy inne procesy. Choć np poziom automatyzacji w niektórych centrach logistycznych już jest naprawdę imponujący. Miałam okazję porównać sobie magazyn, w którym całą pracę wykonują ludzie z centrum logistycznym, w którym ludzie wykonują niewielki procent wszystkich prac. Kosmos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam już gdzie , ale czytałem w jednej książce przytoczone słowa bodajże jakiegoś filozofa bądź pisarza , który powiedział , że chciałby resztę swojego życia rozłożyć na ostatni rok każdego kolejnego stulecia, aby zobaczyć jak zmieniać się będzie świat.

      Czytając Twoją recenzje właśnie o tym pomyślałem , bo jest to nie tylko intrygujące intelektualnie ,ale też materiał na niejedną książkę fantasy.

      Usuń
    2. Myślę, że przy obecnym postępie technologicznym przeskok o sto lat byłby chyba aż za duży. Abstrahując jednak od interwału czasowego sama myśl jest fantastyczna i zgadzam się z Tobą w 100% że niesamowicie inspirująca.

      Usuń
  3. Lubię jak książka trzyma w napięciu, wiec moze to byc pozycja, która i mnie dostarczy ogromnej ilości emocji! :) Chętnie przeczytam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością dostarczy- jest to tak wielowarstwowa powieść, że każdy znajdzie coś, co go poruszy :) Jak nie podróże kosmiczne i zabawy w Boga, to może chociaż procesy społeczne :)

      Usuń
  4. To dobre podejście do literatury, czytać powieści różnych gatunków. Monotonia zabija przyjemność, a Ty po prostu unikasz w ten sposób nudy. Muszę od Ciebie zapożyczyć tą ideę :) Choć ostatnio udaje mi się urozmaicać moje stosy. Co do powieści...no własnie, niby nie w moim guście, ale widzę, że może dostarczyć wielu wrażeń, więc może powinnam spróbować. Czas pokażę, na pewno się nad nią zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robię tak praktycznie ze wszystkim- zaczynając od literatury, przez muzykę, filmy, przez kuchnię po ubrania. Mam swoich faworytów, ale konkrety dobieram w zależności od humoru. To nie tylko pozwala unikać nudy, ale w przypadku kultury pomaga poszerzać horyzonty no i dzięki temu co jakiś czas trafiam na perełki, w których się zakochuję :) Polecam :)

      Usuń
  5. Muszę przyznać, że opis fabuły bardzo mnie zainteresował. Dodatkowo narracja podzielona na trzy głosy i ponadczasowość lektury. Zapisuję tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się Cię zainteresować tą pozycją:) Koniecznie daj znać jak wrażenia, kiedy już będziesz po lekturze- uprzedzam, że zakończenie jest mega pomysłowe ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się w komentarzu Twoim zdaniem na temat tego, co napisałam, Twoimi doświadczeniami czy pytaniami- zapraszam do dyskusji :)

Copyright © 2016 Swojemu po! , Blogger