27 września

Michał Federowski, Aleksander Barszczewski - Diabelskie wesele. Bajki z Polesia

 
     "Bajki, podania i legendy są częścią naszej historii i kultury. Niniejszy tom jest zbiorem folklorystycznych opowieści z terenów Polesia, w którym pojawiają się bajki fascynujące, nieskrępowane ludową wyobraźnią (O królewnie, która zaszła w ciążę od śmiechu) oraz takie, w których kryje się mądrość naszych przodków (Jak kot sobie z lisami poradził). Oryginalny jest także sposób opisania świata, ludzki, prawdziwy, nasycony. Wywołując niechęć do postaw egoistycznych, kłamliwych i amoralnych, baśnie uczą sympatii do postaci szlachetnych, sprawiedliwych, uczciwych i sumiennych." (źródło opisu: Wydawnictwo Zysk i S-ka)
    Tymi słowami zachęca do sięgnięcia po niniejszą publikację wydawca, z którym nie sposób się nie zgodzić- bajki są częścią kultury. Ostatnio często słyszę o włoskim Dekameronie, bracia Grimm czy Andersen są tak silnie zakorzenieni kulturze (także we współczesnej), że nie sposób przeżyć tygodnia bez kontaktu z ich bajkami, a przynajmniej elementami ich bajek. To, w połączeniu z moimi, ostatnio bardzo częstymi, refleksjami na temat tego, że mitologię rzymską czy grecką znamy o niebo lepiej od rodzimej, sprawiło, że z dużym zainteresowaniem zdjęłam z bibliotecznej półki "Diabelskie wesele".
    Dziś będzie krótko, bo i bajki zebrane w tym zbiorze są nadzwyczajnie krótkie- dość powiedzieć, że na 243 stronach zmieściło się ich aż 87! Nie mogę powiedzieć, że bajki z Polesia są piękne. No nie. Są pełne przemocy, podstępów, diabłów (które o dziwo w kilku bajkach okazują się szlachetne), czarów i zabijających się wzajemnie braci. W każdej bajce, którą przeczytałam (nie czytałam wszystkich) ktoś zostaje zamordowany z zimną krwią. Przywykłam do bajek i baśni, które uczą, jak powinniśmy żyć, jacy być, pokazując pozytywne postawy. Natomiast mam wrażenie, że bajki z Polesia pokazują jaki jest świat, jacy są ludzie i w ten sposób uczą, co jest złe. Nie ma w tym nic złego, ale wydaje mi się, że sposób, w jaki zostały opowiedziane te bajki jest zbyt szorstki, dosadny i okrutny dla współczesnych dzieci. Być może wcześniej ludzie inaczej wychowywali potomstwo, od najmłodszych lat oswajając je z trudami życia i jego okrucieństwem. Poza bajkami uczącymi ostrożności, w zestawieniu znajdują się też na przykład takie, które pokazują, że czasem osoby niepozorne czy wręcz głupie, dzięki swej dobroci lub przebiegłości osiągają więcej, niż ludzie mądrzy (szereg bajek o dwóch mądrych braciach i jednym głupim).
     Język tych bajek jest bardzo prosty, ale to właśnie prości ludzie je tworzyli i opowiadali. Brak tu rymów, nadających utworom melodię czy rytm, za to mnóstwo tu archaicznych już słów, co z kolei nadaje pewien urok tym bajkom, legendom i przypowieściom. To, co totalnie mnie zaskoczyło, to kwestia erotyki- pojawia się w kilku bajkach i opisywana jest w sposób bezpośredni i dosadni (nie wydaje mi się, żeby było konieczne opowiadanie w bajce, że ktoś z kimś spółkował). Zdarzają się też bajki z elementami zabawnymi, czy kwiatki, które śmieszą, choć raczej nie powinny, takie, jak na przykład w bajce "O Turlajgroszku i smoku":
"Zobaczyła na wodzie siedem płynących strączków grochu. Wyłowiła je i zjadła. Od nich właśnie, jak to się zdarza z babami, zaszła w ciążę (...)" (str. 169)
    Zaskoczeniem była dla mnie bajka "Jak kot sobie z lisami poradził", której łagodniejszą wersję znam z dzieciństwa pod tytułem "Bajka o kotku i kogutku". Jest to bajka, którą opowiadała mi mama codziennie, co najmniej dwukrotnie, dopóki nie zasnęłam- inaczej nie usnęłabym wcale, bo to moja najukochańsza bajka. Akcja toczy się w taki oto sposób: kotek i kogutek mieszkają razem w lesie. Pewnego dnia kotek wybiera się do lasu po drewno na opał i ostrzega kogutka, że nie ma otwierać  drzwi nikomu poza nim. Ale naiwny kogut daje się zwieść podstępnemu lisowi (wybiegi stosowane przez lisa są wymyślniejsze i fajniejsze w wersji mojej mamy), który go porywa. Na szczęście kot słyszy wołanie o pomoc i w porę ratuje przyjaciela z opresji- taka sytuacja powtarza się trzykrotnie w kolejnych dniach. I od tego momentu wersje książkowa i mojej mamy znacząco zaczynają się różnić- według mojej mamy, czwartego dnia kot podjął decyzję, że nie będą więcej ryzykować i od tej pory kogut szedł do lasu razem z kotkiem- pracowali wspólnie. Natomiast wersja książkowa jest mniej łaskawa dla naiwnego ptaka- otóż kot czwartego dnia nie dociera na czas. Lisica smaży koguta na kolację. Zanim jednak lisia rodzina zasiada do posiłku, kot wywabia z nory kolejnych członków rodziny, zabija ich, po czym... wchodzi do nory i zjada usmażonego koguta. Kurtyna. Moim skromnym zdaniem, jest to wersja przykra i ucząca, że naiwność, bycie nieostrożnym, nieposłuszeństwo wobec opiekunów (kogut wobec lisa) a także ciekawość (lisiątka) może być srogo w życiu ukarana, ale nie mam pojęcia, alegorią czego, ma być zjedzenie koguta przez kota, co uważam za dalece okropne. Myślę, że łagodniejsza wersja przedstawiana przez moją mamę, jest lepsza, bo nie tylko uczy tego, że naiwność i nieposłuszeństwo rodzą niebezpieczeństwo, ale też uczą, żeby szukać mądrych rozwiązań ucząc się na błędach.
    Jako, że jest to wydanie ilustrowane (przez panią Magdę Rolkę), nie mogę przemilczeć ilustracji. Oprawa graficzna jest bardzo klimatyczna, pasująca do zebranych bajek. Ilustracje są nieco twarde z wyraźną kreską. Łączą prostotę i dbałość o szczegóły. Dodatkowo wydanie obfituje w rzucane gdzieniegdzie dodatkowe rysunki, najczęściej są to kwiatki wypełniające pustą przestrzeń, jeśli po zakończeniu bajki zostało pół pustej strony- jest to dość urocze i dla mnie wygląda trochę tak, jakby właściciel książki domalował je sam, tak, jak czasem to robią dzieci.
Jak widać miś Nielubiś był tak zaintrygowany, że dopił herbatę zanim dotarliśmy choćby do połowy.
    Podsumowując, mimo, że "Diabelskie wesele. Bajki z Polesia" to tradycyjne bajki, pełne cudów, czarów i gadających zwierząt, zdecydowanie nie przeczytałabym im swoim siostrzeńcom i bratankom. Są zdecydowanie zbyt krwiste dla dzieci, ale jako ciekawostkę, przybliżenie kultury wschodnioeuropejskiej czy bazę do snucia starych-nowych bajek dzieciom (wystarczy te nieco zmodyfikować) dorosłym polecam w stu procentach, bo lektura tych bajek to naprawdę ciekawe doświadczenie.

Mmichał Federowski, Aleksander Barszczewski: Diabelskie wesele. Bajki z Polesia, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2013; 243 strony
 
Recenzja bierze udział w wyzwaniu czytelniczym "Grunt to okładka"

9 komentarzy:

  1. Ten miś wymiata! :D

    Tak dumam nad tymi bajkami. Dziś (niektórzy) rodzice tak się trzęsą nad swoimi dziećmi, tak bardzo próbują je ochraniać przed całym złem tego świata (że potem wyrastają im totalne życiowe niedorajdy), a jednak wyszła taka książka dla dzieci. No bo jednak dla dzieci. Czy ktoś nie pomyślał? Czy jednak jest target? Ciekawa zagwozdka.

    Sama bym przeczytała takie bajki :) A co kota, który zjadł lisa, nic mi nie przychodzi do głowy. Nie wiem czy to miało coś przekazywać, czy po prostu głodne zwierzątko zeżarło czyjąś kolację czy obiad i nie pomyślało co je.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bosz. Kogutka, nie lisa ;)

      Usuń
    2. Możliwe, że jest target. Czytałam kiedyś artykuł o pierwotnych wersjach znanych baśni i w części poświęconej Czerwonemu Kapturkowi była przytoczona anegdota, zgodnie z którą jakaś dziewczynka po usłyszeniu wariantu, w którym wilkowi zaszyto kamienie w brzuchu, ale poza tym, nic mu się nie stało, bała się, że wilk wróci i dalej będzie pożerał małe dziewczynki. Podobno dzieci potrzebują jasnego motywu kary, przy czym kara musi być wyraźna i dotkliwa. Podobno. Z drugiej strony, myślę, że odporność psychiczna dzieci jest większa, niż nam się wydaje. Nasze pokolenie przeżyło Bukę, Duszka Kacperka, Gargamela i wszystkie potwory, z którymi miał do czynienia Scooby Doo, więc myślę, że może i ja popadam w paranoję i wiele z tych bajek nie zrujnowałoby dziecięcej psychiki? Szkoda, że nie znam żadnego psychologa, bo z chęcią poznałabym opinię profesjonalisty

      Usuń
    3. Miś dziękuje za miłe słowa, choć nadal jest wkurzony. Tak na marginesie, to zdjęcie podpisałam jego oficjalnym imieniem, ale tak na co dzień mówię na niego Miś-Wkurwiś. Zawsze się wtedy wkurza :D

      Usuń
  2. Chciałabym je przeczytać. Ciekawa jestem, jak wypadłyby w zestawieniu ze współczesnymi bajkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie musiałabym poczytać jakieś mniej znane, współczesne bajki. Nawet jako ciocia czwórki urwisów w różnym wieku nie mam zbyt wielu okazji do czytania tego typu literatury, ale podejrzewam, że te współczesne obfitują pewnie w niesamowite przygody zamiast w morderstwa.

      Usuń
    2. Naszła mnie taka refleksja, że nie wiem, jak ze współczesnymi bajkami pisanymi, ale bajki, które puszcza się w telewizji w sumie też obfitują w przemoc. Nawet nie te najnowsze, ale już w latach 90. w kreskówkach postaci ciągle się biły (np. Kaczor Donald), pojawiały się przypadki, w których ktoś kogoś nazywał głupim itp.

      Usuń
  3. Czyli takie trochę bajki dla dorosłych. Prawdą jest, że wiele bajek które opowiada się dzieciom mają swoje o wiele bardziej brutalne korzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, choć nie polecam czytać hurtem. Dobrze mi się je czytało maksymalnie po kilka na raz, bo po większej liczbie robiło się dziwnie, no i lepiej dać sobie chwilę na przemyślenie tego, co się przeczytało.
      Czytałam kilka fajnych artykułów, opisujących pierwowzory popularnych baśni. Niektóre nie szokują jakoś zdecydowanie, bo na przykład Kopciuszek funkcjonuje nie tylko w wersji disneyowskiej, ale nadal powszechnie znana jest wersja z odcinanymi palcami i piętą, a ta pierwotna treść owszem, jest jeszcze bardziej brutalna, ale to już niewielki skok. Natomiast jest kilka bajek, które raczej w pierwotnej formie by już teraz nie przeszły.
      Zastanawia mnie tylko, czy to nie jest tak, że takie bajki nie są o tyle lepsze, że dają dziecku konkretne wnioski- bycie złym, głupim i naiwnym źle się kończy. Współcześnie chyba taki obraz się dzieciom zaciera- zawsze komuś pomaga łut szczęścia albo dobra wróżka, a nie zręczność, pomysłowość i silny charakter.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się w komentarzu Twoim zdaniem na temat tego, co napisałam, Twoimi doświadczeniami czy pytaniami- zapraszam do dyskusji :)

Copyright © 2016 Swojemu po! , Blogger