20 października

Aparat ortodontyczny na NFZ

Wpis jest częścią cyklu opisującego moje doświadczenia z noszeniem aparatu oraz wskazówki dla przyszłych i początkujących aparaciarzy. Tu znajdziesz listę wszystkich wpisów z tej serii- miłej i owocnej lektury.
      Leczenie ortodontyczne jest dość bolesne, nie tylko fizycznie, ale niestety i finansowo- jakiś czas temu rozpisałam wszystkie poniesione przeze mnie koszty leczenia ortodontycznego. Mimo, że na rynku regularnie pojawiają się nowe, droższe technologie, które skracają czas potrzebny na wyleczenie wady albo poprawiają jakość leczenia, to jednak nie wpływa to znacząco na obniżenie kosztów "tradycyjnego" leczenia czy aparatów starszego typu. Nieco pocieszające jest to, że część kosztów jest rozłożona w czasie- na przykład za comiesięczne wizyty nie płaci się przecież za cały okres leczenia z góry, ale sukcesywnie, co miesiąc płaci się za daną konsultację. Tak czy inaczej w polskiej rzeczywistości koszty związane z noszeniem aparatu stałego są po prostu bardzo wysokie i dla wielu rodzin czy nawet osób samotnych jest to wydatek, do którego trzeba się przygotować ze znacznym wyprzedzeniem. W związku z tym wiele osób szuka sposobu na obniżenie kosztów leczenia- warto zastanowić się nad wyborem rodzaju aparatu, bo różnice w cenie sięgają ponad 6 tysięcy złotych za łuk, jest się więc nad czym zastanawiać. Kolejnym aspektem, który warto rozważyć jest wybór tańszego ortodonty lub takiego, do którego nie trzeba daleko jeździć (choć tu lepiej kierować się w 100% jakością, a nie ceną). Jedynym sposobem na całkowicie darmowe leczenie jest jego refundacja przez NFZ.
   Założenie aparatu ortodontycznego "na kasę chorych" jest możliwe, ale niestety warunki są bardzo ograniczone. Zasady, na których można korzystać z darmowej opieki ortodontycznej określa rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 06.11.2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia stomatologicznego (Dz.U. 2013.1462 ze zm.), przy czym w załączniku nr 6, w tabeli nr 1 można znaleźć pełną listę dostępnych świadczeń.. NFZ w ogóle nie refunduje aparatów stałych, a oferta skierowana jest tylko do dzieci. NFZ refunduje w ramach opieki ortodontycznej między innymi:
  • leczenie aparatem ruchomym: do końca 12. roku życia (w tym aparat ruchomy, za który nikt nie może pobierać opłat ani żadnych dopłat),
  • zdjęcia RTG wewnątrzustne: do 2 zdjęć w roku kalendarzowym,
  • pantomograf (zdjęcie RTG wszystkich zębów): najczęściej jednorazowo w czasie całego leczenia, w uzasadnionych przypadkach dwa razy w trakcie całego leczenia (na podstawie skierowania od ortodonty ze wskazaniem przez lekarza gdzie wykonać za darmo takie zdjęcie),
  • przygotowanie wycisków: do 12. roku życia, 
  • wizyty kontrolne w trakcie leczenia: maksymalnie 12 wizyt w roku kalendarzowym,
  • kontrolę wyników leczenia w okresie retencji (po zakończeniu leczenia, ale w okresie kiedy jeszcze trzeba kontrolować zgryz pod kątem tego, czy zęby się nie przesuwają): do końca 13. roku życia,
  • naprawę aparatu: do końca 13. roku życia.
Oznacza to, że jeśli Wasze dziecko nie ukończyło 12. roku życia, to NFZ może zapłacić za przygotowanie do leczenia, aparat zdejmowany, a jeśli leczenie zakończy się w 12. urodziny dziecka, to jeszcze przez rok może korzystać z darmowych wizyt kontrolnych (retencja zwykle trwa dłużej, bo mniej więcej tyle czasu, co noszenie aparatu, ale to i tak spora oszczędność).
    Dodatkowo, w ramach NFZ, do 18. roku życia można skorzystać z:
  • badania przeprowadzonego przez ortodontę,
  • korekcyjnego szlifowania zębów,
  • protezy dziecięcej częściowej lub całkowitej (w przypadku, jeśli dziecko ma ubytki w zębach- protezę wykonuje wówczas ortodonta). 
    Do ortodonty można się wybrać z dzieckiem bez skierowania do dowolnej placówki- nie obowiązuje tu zasada rejonizacji.


PS. Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapraszam do lektury pozostałych moich wpisów na temat aparatu ortodontycznego oraz do polubienia profilu bloga na Facebooku- dzięki temu będziesz na bieżąco z nowymi wpisami. Do zobaczenia na FB!  

1 komentarz:

  1. Ech, teraz dzieciom dużo łatwiej. Kiedy ja byłam mała, pewnie moi rodzice nawet nie wiedzieli o czymś takim jak aparat. Nie mieszkałam pod białoruską granicą, tylko pod Krakowem, no ale. Dziś trąbiłabym wszystkim znajomym z dziećmi, czy by chcieli słuchać, czy nie, żeby pilnowali zębów swoich pociech. Bo naprawdę szkoda - kasy, bólu i tej całej fatygi.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się w komentarzu Twoim zdaniem na temat tego, co napisałam, Twoimi doświadczeniami czy pytaniami- zapraszam do dyskusji :)

Copyright © 2016 Swojemu po! , Blogger