09 października

Paula Hawkins - Dziewczyna z pociągu

    Rachel codziennie jeździ pociągiem do Londynu i codziennie przygląda się z pociągu małżeństwu, które zdaje się być idealną parą- Rachel naprawdę wierzy w zbudowany w wyobraźni idylliczny obraz ich życia. Chce wierzyć, bo jej związek rozpadł się po tym jak mąż zostawił ją (jak się okazuje tyjącą, bezpłodną alkoholiczkę) dla innej (młodszej, atrakcyjnej blondynki, która zaszła z nim w ciążę). Pewnego dnia wszystko trafia szlag. Czy to przypadek, że mieszkanka domu obserwowanego przez Rachel znika krótko po tym, jak zostaje przyłapana na zdradzie przez alkoholiczkę przechodzącą załamanie nerwowe po zdradzie męża, która w dodatku nie pamięta co robi po pijaku?
    Książka zdecydowanie nie przypadnie do gustu Czytelnikom, którzy mają apetyt na wartką akcję, niemniej jednak rozsmakują się w niej wszyscy, którzy mają chrapkę na akcję wciągającą, mglistą, rozwijającą się leniwie, ale znacznie przyspieszającą na ostatniej prostej. Pani Hawkins snuje swoją opowieść bardzo charakterystycznie, w sposób, co do którego jestem pewna, że czytelnik może go albo z marszu pokochać albo wręcz odwrotnie. Ja trafiłam do tej pierwszej grupy. Autorka prowadzi narrację z punktu widzenia trzech kobiet- główną bohaterką zdecydowanie jest Rachel, ale jej opowieść uzupełniają Anna (nowa żona byłego męża Rach) oraz Megan (zaginiona dziewczyna mieszkająca cztery domy od Anny). To ciekawy zabieg, pozwalający rozszerzyć czytelnikowi horyzont, który zwykle w przypadku narracji pierwszoosobowej jest dość okrojony. Pani Hawkins uwiodła mnie także miarowym, budującym zaciekawienie odkrywaniem kart- początkowy obraz Rachel, przeciętnej trzydziestolatki, zmienia się diametralnie, podobnie z całą resztą. Autorka świetnie buduje napięcie, umiejętnie wprowadza nowe informacje oraz trzyma czytelnika w niepewności aż do samego końca.
    Bohaterowie są wielowymiarowi, żywi i każdy z nich boryka się z realnymi problemami. Mimo, że zachowanie Rachel często wywołuje zażenowanie i nie da się go racjonalnie wytłumaczyć, to jednak jestem daleka od stwierdzenia, że ta postać jest wykreowana na wyrost. To kobieta, która doświadczyła kilku życiowych tragedii, które nie mogły nie odbić się na jej psychice, zwłaszcza, że w obliczu trudnych doświadczeń nie mogła liczyć na odpowiednie wsparcie. Także pozostali bohaterowie dalecy są od papierowych, sztampowych manekinów, jakie często spotyka się w literackim tle, kiedy autor za bardzo skupi się na projektowaniu głównej postaci- każdy z nich to osobna historia, inne troski, demony i pragnienia, a wszystkie tak samo rzeczywiste. Początkowo uwierały mnie koligacje pomiędzy głównymi bohaterami, jednak szybko się do nich przekonałam.
    Jedyne, co nie do końca mnie przekonywało, to sposób, w jaki Rachel odkrywa prawdę o sobie i swoich pijackich wyczynach- muszę przyznać, że w adaptacji filmowej przedstawiono to wiarygodniej.
    "Dziewczyna z pociągu" to powieść, której akcja, mimo, że rozwija się bardzo, bardzo powoli, to jednak trzyma w napięciu, intryguje i nie pozwala się oderwać. Hipnotyczna. Mglista. Niepokojąca. Genialna.

PS. Czy wiesz, że jeśli polubisz profil Swojemu Po na Facebooku, to będziesz na bieżąco z nowymi wpisami?

Paula Hawkins: Dziewczyna z pociągu, Wydawnictwo Świat Książki, 2015; 328 stron
 
Recenzja bierze udział w wyzwaniu czytelniczym "Grunt to okładka"

3 komentarze:

  1. Nie czytałam i tak właśnie złapałam się na myśli, że chyba sięgnę po film :) Weszłam tu z samego rana (jak dla mnie, sowy) i zaczęłam czytać, po czym uświadomiłam sobie, że nie wszystko rozumiem. Nie od razu załapałam kto zniknął i czy to małżeństwo jest podziwiane przez okno, czy po prostu bohaterka np. siedzi naprzeciwko nich każdego dnia. Chyba się jeszcze nie obudziłam do końca :)

    PS. Patrzę na to, co czytasz w tej chwili ;) Będzie recenzja? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Faktycznie, jak ktoś nie czytał, to może się w tym pogubić, ale chyba to tak zostawię :D A miejcie zagwozdkę. To kolejna książka, co do której byłam przekonana, że tylko ja jej nie czytałam, a tu proszę :)

      Recenzja będzie, ale już zdradzę, że nie będzie przychylna :D

      Usuń
    2. Możliwe, że po prostu spałam jeszcze, więc czytałam, ale bez zrozumienia ;) Co do tego, że myślałaś, że tylko Ty nie czytałaś, to do mnie nie ma się co porównywać, bo ja nie czytałam większości nowości. Teraz zrecenzowałam w miarę nowość (sprzed kilku miesięcy), ale tylko dlatego, że pożyczyłam książkę od koleżanki, a tak... co mnie natchnie, a czy sprzed roku czy lat dwudziestu... nie ma dla mnie znaczenia :)

      Tej pani czytałam tylko "Kroniki Ferrinu" czy jakoś tak, ale, teges, no niezbyt przypadła memu gustu. Zdecydowanie nie lubię, kiedy autor próbuje wchodzić bohaterom do głowy i mówić ich językiem.

      "Gra o Ferrin"! Tak, to było to!

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się w komentarzu Twoim zdaniem na temat tego, co napisałam, Twoimi doświadczeniami czy pytaniami- zapraszam do dyskusji :)

Copyright © 2016 Swojemu po! , Blogger