02 października

Remigiusz Mróz - Kasacja

     Przyznam się bez bicia, że wypożyczyłam książkę pana Mroza wiedziona wyłącznie ciekawością, a moje podejście nie było pozytywne (delikatnie mówiąc). No bo jak to możliwe, żeby wydawać kolejne (bynajmniej nie krótkie) książki w tak małych odstępach czasu i zachować przy tym wysoką jakość? Gość jest za młody, żeby przypuszczać, że może przez lata pisał do szuflady, a teraz publikuje prace tworzone dużo, dużo wcześniej, jedynie zaktualizowane. Tak więc pomyślałam sobie "No, panie Remigiuszu, pokaż pan co pan tam wymyśliłeś." i zaczęłam czytać...
    Akcja powieści toczy się we współczesnej Polsce. Szanowana adwokat, pracująca dla jednej z największych kancelarii w kraju, zostaje obrońcą mężczyzny oskarżonego o morderstwo dwóch osób ze szczególnym okrucieństwem. Sprawy nie ułatwia fakt, że oskarżony jest synem znanego biznesmena, ani to, że oskarżony prawie się nie odzywa, tym bardziej, że nie przyznaje się do winy, ale też jej nie zaprzecza. Chyłka, wraz z dopiero co przydzielonym jej aplikantem, daje się wciągnąć w grę, w której nic nie jest oczywiste.
    Czytam sobie, czytam i myślę "Co to za głupia baba z tej Chyłki.". Czytam dalej, a tu ni z tego, ni z owego, połowa książki za mną a i sympatia do Chyłki mi przez ramię zagląda. O ile drugi z głównych bohaterów przypadł mi do gustu natychmiast (i cieszę się niezmiernie, że w rolę Zordona w serialu wcieli się Filip Pławiak, bo odpowiada moim wyobrażeniom o tej postaci), o tyle Chyłka zdecydowanie nie. Jej brak kultury i to, jak zachowała się w momencie pierwszego spotkania z Kordianem... Ręce opadają. Tym samym autor nieco łamie konwenanse i powszechny obraz ładnej i miłej pani adwokat. To, że nie spodobała mi się postać, nie oznacza jednak, że oceniam ten aspekt na minus- wręcz przeciwnie. Lubię, kiedy postaci wzbudzają we mnie różne emocje, nie są papierowi, mdli czy zgodni z moimi oczekiwaniami, bo to zwyczajnie może nudzić. Pan Mróz odsłania powoli przed czytelnikiem kolejne karty na temat przeszłości i życia prywatnego swoich bohaterów, co wzbudza ciekawość a z czasem i sympatię. Postaci może nie są dynamiczne, ale na pewno zmienia się stosunek czytelnika do nich wraz z ich lepszym poznaniem. Na plus zasługuje także wątek uczucia pomiędzy panią adwokat a aplikantem- napięcie rośnie bardzo, bardzo powoli, mimochodem. Bohaterowie się nie spieszą i nie poddają się instynktom od razu, wbrew wszystkiemu tak, jak to zwykle bywa w filmach, serialach czy książkach. Brawo!
    Autorowi, oprócz świetnych kreacji bohaterów, nie można odmówić także kreatywności, zręczności i umiejętności knucia. Intryga jest szyta na miarę, zaskakująca, a akcja trzyma w napięciu, nie puszczając ani na moment. Zwrotów akcji jest niemało, wszystkie są ciekawe, większość-nieprzewidywalna. Przy tym wszystkim, dla takiego laika jak ja, całość nie jest zanadto przerysowana, przesadzona- wszystko dla mnie jest życiowo prawdopodobne i tym pan Mróz wygrywa z amerykańskimi autorami. To znaczy- gdyby jacyś gangsterzy uknuli taki właśnie plan, to mogliby go tak przeprowadzić, choć szczerze mówiąc uważam, że gdyby to się wydarzyło na prawdę, to po prostu znaleźliby kozła ofiarnego, który poszedłby siedzieć za tą zbrodnię i finito. Ewentualnie tak ukryliby zwłoki, że nigdy by się nie znalazły. Ewentualnie wręczyli kopertę komu trzeba, żeby sprawę zamknięto z powodu niewykrycia sprawcy. Ale może chcieli się zabawić... A jeśli już o autentyczności mowa, to nie mogę nie wspomnieć i nie docenić tego, że w powieści znajduje się kilka odniesień do rzeczywistości. Nie chodzi wyłącznie o takie sprawy jak umiejscowienie akcji w Warszawie, a nie fikcyjnym mieście, ale na przykład o wzmianki o najgłośniejszych sprawach ostatnich lat.
    To wszystko zostało spięte lekkim piórem, przyjemnie prowadzoną narracją i dobrymi dialogami. Zawiłe prawnicze kwestie są opisywane przystępnie. Język używany przez narratora jest naturalny, z resztą podobnie jak ten, którym posługują się bohaterowie włączając to siarczyste bluzgi rzucane przez Chyłkę. Ktoś o "wrażliwych uszach" może się krzywić, ale dla mnie jest to atut budujący autentyczność postaci i całej powieści. Mówiąc krótko- "Kasację" bardzo dobrze się czyta.
    Podsumowując- ciekawość została zaspokojona, a wątpliwości rozwiane. Minus jest jeden i to tylko w postaci okładki, która niespecjalnie mi się podoba, zwłaszcza, że okładki tej serii są dla mnie niemal identyczne (fajnie, jeśli tworzą spójną serię, ale każda z nich jest inna). Zwracam honor panu Remigiuszowi, chylę czoła przed talentem i dziękuję za fantastycznie spędzony czas przy lekturze. Już nie mogę się doczekać kolejnych spotkań z twórczością polskiego Johna Grishama- wiem, że na "Kasacji" nie poprzestanę, mimo, że dotychczas zdecydowanie nie przepadałam za thrillerami prawniczymi.

Remigiusz Mróz: Kasacja, Wydawnictwo Czwarta Strona, 2015; 492 strony
 
Recenzja bierze udział w wyzwaniu czytelniczym "Grunt to okładka"

5 komentarzy:

  1. Przyznam, że podziwiam tego pana. Tak liznęłam okiem parę wywiadów i kojarzy mi się trochę z bufonem (ale to tylko wrażenie, podparte jedynie moim widzimisiem), ale skoro dobrze pisze, to jak najbardziej może być zadufany w sobie. Nie mam absolutnie nic przeciwko świadomości/pewności, że jest się w czymś dobrym, kiedy tak jest. Podziwiam go za wytrwałość i systematyczność, czytałam, że pisze codziennie, bo tak sobie założył. Ja swoją książkę piszę ósmy rok ;) więc...

    A żeby nie było nie na temat, książki nie czytałam. Może kiedyś sięgnę po jakąś, żeby też się przekonać (na własne oczy) z czym to się je :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie po to przeczytałam tę książkę, żeby zweryfikować to, co przeczytałam i o autorze i o jego twórczości. Żeby te wszystkie informacje i wyobrażenia skonfrontować z rzeczywistością. Zgadzam się z Tobą w 100%- nie ma nic gorszego niż udawana skromność u kogoś, kto ma solidne podstawy nawet do zadzierania nosa :D
      Chociaż trochę mnie mierzi ta "legenda", że pisze codziennie minimum 10 stron- praca pisarza to nie wyrobnictwo. Jak ma się słaby dzień, to słowa się nie kleją i choćby nie wiem co, to i tak będzie musiało trafić do poprawki. Chyba, że właśnie o to chodzi- napisać cokolwiek, żeby tylko pójść do przodu, a potem wdrażać poprawki. Trochę jak w zarządzaniu :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo czytałam na temat książek tego pisarza ale sama jeszcze się z jego twórczością nie zmierzyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że jestem ostatnią osobą, która jeszcze nie czytała jego książek a tu proszę :) Ale muszę przyznać, że warto nadrobić

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się w komentarzu Twoim zdaniem na temat tego, co napisałam, Twoimi doświadczeniami czy pytaniami- zapraszam do dyskusji :)

Copyright © 2016 Swojemu po! , Blogger